Kategorie: ksiązki dla dzieci
Dwaj bracia wspólnie uprawiali niewielkie pole i dzielili się zbiorami. Pewnego wieczora, gdy każdy z nich zwiózł już do stodoły swoją część plonów, jeden z braci przebudził się i tak powiedział do siebie:
- Mój brat jest żonaty i ma dwoje dzieci. A to sprawia, że ma troski i wydatki, które mnie zostały oszczędzone. On z pewnością bardziej potrzebuje tego ziarna niż ja. Zaniosę mu więc po kryjomu kilka worków. Wiem przecież dobrze, że gdybym mu to zaproponował – odmówiłby.Wstał z łóżka, zaniósł kilka worków z ziarnem do stodoły swego brata i wrócił, by znów się położyć. Tymczasem drugi z braci obudził się chwilę później i tak rzekł do siebie:
- Nie jest sprawiedliwe, żebym miał połowę zbiorów z naszego pola. Mój brat nie zna radości życia rodzinnego. Potrzebuje spotkań z innymi ludźmi i rozrywek, a to przecież kosztuje. Pójdę więc zanieść mu część mojego ziarna.
I wstał, żeby przenieść kilka worków do sąsiedniej stodoły.
Następnego ranka każdy z braci był nadzwyczaj zdumiony, że w jego sąsieku jest tyle samo worków zboża, co poprzedniego dnia.
Każdego roku, gdy przychodził czas zbiorów, robili tak samo. I nigdy nie zdołali zrozumieć, jaki to czar sprawia, że liczba ich worków jest niezmiennie ta sama.
BAJKA ZE ŚRODKOWEGO WSCHODU
Prosto z pracowni filozofa:
Żaden z braci nie myśli tylko o sobie. Ich miłość bliźniego ma pierwszeństwo przed wszystkim innym. Jest tu wręcz definicja altruizmu, pojęcia przeciwnego egoizmowi.
A wy, czy często przedkładacie interes innych ludzi ponad własny? W jakich sytuacjach?
Kategorie: O wszystkim tym co nie mieści się w innych kategoriach...
I. Przeczytałam i pomyślałam to jest o mnie. Właściwie pasuje do każdej z nas “Pań Mam”.
Jestem w domu, jestem po pracy. Zakupy zrobione po drodze, Staszek “wisi” na ramieniu, drugą ręką wkładam talerz do mikrofali i podgrzewam obiad. Zmęczona. “Ogarniam” kuchnię i walczę ze sobą, ze snem.
Najchętniej poczytałabym gazetę leżąc z nogami do góry i z kubkiem herbaty w ręku, ale Staszek ma wobec mamy inne plany.
Bawię się machinalnie, zajęta własnymi myślami, odpowiadam półsłówkami. Po chwili czując wyrzuty sumienia zaczynam mocniej angażować się w zabawę.
A może podejść do sprawy jak autorka tekstu Głosy wewnętrzne i nie przejmować się. Zająć się sobą. Dziecku nie przeszkadzać. Pobawi się jakiś czas samo.
Dwa głosy wewnętrzne. Rzuć wszystko i odpoczywaj. LUB. Rzuć wszystko i zajmij się dzieckiem.
Jak to pogodzić?
II.
Czas zapisać Staszka na japoński, na kurs lepienia w glinie czy naukę gry w szachy? A może dać mu spokój i pozwolić mu nacieszyć się dzieciństwem?
A może wobec swojej osoby też powinnam dać trochę luzu?
Dystans jest potrzebny. To że nie prowadzę zielnika ze Staszkiem, nie zapisałam pierwszych słów wypowiedzianych przez Staszka i że czasem zdarza nam się jeść parówki na kolacje to wcale nie oznacza, że jestem „złą” mamą.
Jak połączyć w harmonijną całość wszystkie role?
No cóż nie da się… Czy ktoś słyszał, żeby super mama była jednocześnie super pracownikiem, super kucharką, super sprzątaczką, super animatorka zabaw itd. itp.?
PS. Parówki są kupowane w pewnym źródle. Firmowym sklepie mięsnym. To parówki cielęce..;0
Kategorie: ksiązki dla dzieci
Dwaj chłopi wiedli spór o jabłka z pewnego drzewa. Bo chociaż drzewo należało do jednego z nich, to spadające jabłka toczyły się na łąkę drugiego…
Nie wiedzieli zatem, jak się nimi podzielić.
Przechodził tamtędy bramin, o którym mówiono, że jest człowiekiem bardzo mądrym. Obydwaj chłopi pospieszyli do niego, wyjaśnili mu przyczynę sporu i błagali o rozstrzygnięcie.
- Pomóż nam, prosimy cię bardzo!
Bramin zadał im następujące pytanie:
- Czy pragniecie podziału według wyroków ludzkich, czy bożych?
Obaj chłopi zakrzyknęli jednym głosem:
- Według wyroków bożych!
- A czy przysięgacie, że poddacie się temu wyrokowi?- Przysięgamy!
Wtedy bramin ułożył po jednej stronie wielka stertę jabłek, a po drugiej stronie umieścił tylko jeden owoc, prawie że nadgniły.
- Ta sterta jest dla ciebie, a ta dla ciebie – powiedział do chłopów, nawet na nich nie patrząc.
Potem chwycił swój kij i poszedł własną drogą, nie mówiąc już ani słowa więcej.
Filozof na to:
Natura nie jest ani sprawiedliwa, ani niesprawiedliwa. Nie rozdziela niczego równo. Czasami daje wszystko jednemu człowiekowi (łatwe środowisko, przyjazne otoczenie, piękno, zdrowie), a drugiemu nie daje nic. Inaczej jest ze sprawiedliwością ludzką, która próbuje – ustanawiając prawa – uczynić ludzi równymi sobie. Czy to się udaje? W jaki sposób?
Z serii BAJEK FILOZOFICZNYCH – Legenda z tradycji hinduizmu
Kategorie: O wszystkim tym co nie mieści się w innych kategoriach...
Przed nami trudne zadanie. Staszek idzie do przedszkola. Jak go przygotować do nowej dla niego sytuacji?
Staszek ma ukochanego kolegę Dominiczka i ukochaną kuzynkę Emilkę. Poza nimi dzieci niezauważa. Wręcz ich nie toleruje, nie lubi i reguje płaczem na każdą próbę “wciągnięcia” go przez inne dzieci do zabawy.
Stram się oswoić naszą pociechę z miejscami podobnymi do przedszkola i zaprowadzam go do wszelkiego rodzaju kulkolandów i świetlic. Poza tym organizuję mu “życie towarzyskie” u zaprzyjaźnionych z naszą rodziną dzieci.
Za rok przedszkole, ale wiem, że i dla mnie i dla niego nie będzie to łatwe. Albo dmucham na zimne, albo jestem za bardzo przewrażliwiona.
Pomimo wszystkich dobrych rad to i tak to ja zostanę za rok z płaczącym dzieckiem. I tak sobie myślę, że lepiej jednak dmuchać na zimne..
Rodzice! podzielcie się swoimi doświadczeniami z pierwszych dni pobytu waszego maluszka w przedzszkolu. Zapraszam do kategorii Rodzice piszą!
Kategorie: kraków przyjazny/nieprzyjazny maluchom
Akcja prowadzona pod patronatem Gazety Wyborczej znana jako Kraków przyjazny maluchom jest chwalebna i potrzebna. Mapa Krakowa powoli i systematycznie zaczyna zapełniać się coraz większą ilością jasnych punkcików.
Organizatorzy rozdają certyfikaty i nalepki restauratorom czy instytucjom, które nieco “przerobiły” swoje lokale na takie, które może bez obaw odwiedzić rodzic z dzieckiem.
Wszystko fajnie, ale…
Czy ktoś był w oddziale paszportowym MUW w Krakowie. Niby kącik jest, miejsce do zabawy wyposażone w zabawki jest i stolik i krzesełka. Tylko nie wszystko do końca mi tu “gra”. Zabawki wyglądają na brudne (wręcz lepiące się), są nieco zdezelowane i niektóre po prostu zepsute. Sama bałabym się puścić Stasia do tak zorganizowanego kącika zabaw. Chyba nie tylko ja miałam takie odczucie bo co i raz któryś z rodziców tłumaczył swojemu dziecku, żeby nie oddalał się z kolejki do “kącika” bo tam jest brudno.
Sytuacja była tragikomiczna kiedy rodzice mimo zmęczenie staniem w kolejce trzymali na rękach pociechę byle ta nie pobiegła do kącika. Kącik “świecił pustkami”, dzieci marudziły a rodzice narzekali. A nad kącikiem wisiał sobie w najlepsze na ścianie certyfikat. Podpisany między innymi ręką Pani Rzecznik MUW i jakiegoś przedstawiciela z GW (zresztą już nie pamiętam kogo). By the way - łatwe do sprawdzenia bo certyfikat dalej tam jest….
No cóż gdyby ktoś byłby za taki kącik odpowiedzialny może inaczej by to wyglądało..
Poza tym zabawki zepsute i zużyte się wyrzuca, brudne myje, zwłaszcza, że bawi się nimi dziennie wielka liczba dzieci przewijająca się przez oddział paszportowy.
Jedno muszę pochwalić obsługa pań tam pracujących należała do szybkich i miłych!
Czy ktoś chciałby podzielić się odczuciami na temat miejsc przyjaznych maluchom w KRK na + lub -?